O funkcjonowaniu osób z cukrzycą w dobie koronawirusa debatowali w Gazecie Prawnej Prezes ZG PSD Anna Śliwińska, diabetolog prof. Leszek Czupryniak i kardiolog prof. Artur Mamcarz.
Kluczowe jest utrzymywanie terapii, stosowanej do tej pory. Nie ma żadnych suplementów, które mogłyby zapewnić zwiększenie odporności organizmu – przekonywali eksperci podczas internetowej debaty „Pacjent z cukrzycą a ochrona przed koronawirusem” zorganizowanej przez Dziennik Gazeta Prawna

Czy pacjenci z cukrzycą są bardziej narażeni w czasie pandemii koronawirusa?

Artur Mamcarz: Sytuacja jest bardzo trudna do oceny, bo rozwija się niezwykle dynamicznie. Na podstawie danych, którymi dysponujemy, możemy jasno stwierdzić, że są dwa ważne elementy. Z jednej strony pacjent, który ma cukrzycę lub nadciśnienie tętnicze, jest z założenia pacjentem wyższego ryzyka cięższego przebiegu wielu chorób, w tym choroby COVID-19, i to wiemy na pewno. Wśród populacji osób chorujących znajduje się nieco więcej osób z cukrzycą, co mogłoby wskazywać na to, że łatwiej się zarażają. Mamy jednak na razie za mało informacji, żeby definitywnie to potwierdzić i znaleźć te zmienne u chorujących na cukrzycę, które ten stan warunkują.

Leszek Czupryniak: Według danych, pochodzących głównie z Chin, ale obecnie też z Włoch i Niemiec, na cukrzycę chorowało od 20 do 30 proc. osób, które zmarły z powodu COVID-19. Jednak jest to skomplikowane zagadnienie, ponieważ te osoby są zazwyczaj w zaawansowanym wieku i mają inne choroby. A przy osłabieniu organizmu zagrożenie, że choroba będzie miała cięższy przebieg, jest zawsze większe. Nie mamy jednak tak naprawdę żadnych danych potwierdzających to, że osoby chorujące na cukrzycę są zagrożone zachorowaniem na COVID-19 w większym stopniu niż osoby bez cukrzycy.

Ale na pewno są w grupie podwyższonego ryzyka.

A.M.: Każdy przypadek cukrzycy jest inny, ale pewne jest, że stan zapalny towarzyszący infekcji, także tej koronawirusowej, może powodować cięższy przebieg choroby. Powoduje on gorsze wyrównanie cukrzycy, co z kolei pociąga za sobą kolejne negatywne konsekwencje, takie jak zaostrzenie powikłań narządowych, np. destabilizację blaszki miażdżycowej i w konsekwencji ostry zespół wieńcowy, zaostrzenie niewydolności serca, niewydolności nerek czy stan zapalny naczyń. Dlatego też hipotezy na ten temat są różne i nie możemy stwierdzić na pewno, jaki jest główny czynnik zwiększający ryzyko ciężkiego przebiegu cukrzycy u osób z COVID-19. Wiemy na przykład, że gorączka powoduje gorszy przebieg wielu chorób, a ona towarzyszy z reguły infekcji koronawirusowej.

Wiek jest najbardziej dyskryminującym, znaczącym czynnikiem ryzyka niepomyślnego przebiegu choroby. Największa śmiertelność jest wśród osób po 65. roku życia. Jest to ta sama populacja, u której częściej występuje cukrzyca. Jedno jest pewne: osoby takie są bardziej zagrożone, więc powinny szczególnie na siebie uważać. Tak samo jak uważać na nie powinna reszta społeczeństwa oraz lekarze.

L.C.: Jeśli pacjent choruje na cukrzycę od wielu lat, jest w starszym wieku, ma powikłania, ma uszkodzony układ krążenia, to taka osoba, nawet gdyby cukrzycy nie miała, to wiadomo, że wszelkie infekcje będzie przechodziła gorzej. Trudno nam analizować dane, które do nas docierają, ponieważ nie są w nich zawarte konkretne informacje na temat pacjenta – nie ma podziału np. na typ cukrzycy, czas jej trwania, stosowane leki.

Jednak to osoby, które powinny bardziej o siebie dbać. Jak unikać zakażenia?

A.M.: Rozwiązaniem jest unikanie kontaktu z osobami, które są zakażone. W trakcie izolacji warto popracować nad swoją odpornością: zacząć ćwiczyć, odżywiać się prawidłowo, czyli praktykować zdrowy tryb życia,

L.C.: Ważne jest też, by nie demonizować sytuacji. Nie warto uciekać na zwolnienie tylko z tego powodu, że ma się cukrzycę. Zmiana stylu życia może nam nawet zaszkodzić.

Anna Śliwińska: Codziennie otrzymuję bardzo dużo pytań i próśb o zwolnienia lekarskie od pacjentów, co jest spowodowane strachem o własne zdrowie.

Osoby z cukrzycą są bardziej narażone ze względu na kontakt ze służbą zdrowia, potrzebę wychodzenia do apteki, po produkty spożywcze.

A.Ś.: Osobom w wieku senioralnym radzimy, by w razie potrzeby wyjścia po zakupy, czy do apteki, poprosiły kogoś o pomoc, aby zmniejszyć jak najbardziej ryzyko styku z zakażonymi. Jednak nie należy przesadzać, diabetycy powinni stosować się do tych samych zaleceń, co wszyscy inni.

Teraz jest większa pokusa, żeby sięgać po wszelkiego rodzaju suplementy, wierząc, że zwiększą odporność.

A.M.: A to nieprawda. Kluczowe jest utrzymywanie terapii, stosowanej do tej pory. Nie ma żadnych suplementów, które mogłyby zapewnić zwiększenie odporności organizmu, dlatego też bardzo szkodliwym zjawiskiem jest reklamowanie tego typu produktów, zwłaszcza teraz. Wręcz nieetyczne jest korzystanie ze strachu ludzi, którzy w obecnej sytuacji łatwiej uwierzą w realne działanie takich środków. Jedynym rozwiązaniem, poza zaleconą terapią jest utrzymywanie zdrowego trybu życia.

L.C.: Koncerny rzeczywiście wykorzystują wiarę ludzi w to, że możemy wziąć jedną tabletkę i zapewni nam ona zdrowie. Reklamy, pokazujące jak działają te suplementy, nie są prawdziwe.

Jak powinna wyglądać terapia lekami, które są przyjmowane na co dzień?

L.C.: Chorzy powinni przyjmować leki jak zwykle. Trzeba jednak sobie jasno powiedzieć, że jest to czas, w którym wiele osób żyje w strachu. I nie chodzi tylko o to, że boją się zakażenia. Pacjenci z przewlekłym stanem chorobowym, czyli m.in. z cukrzycą znoszą stan permanentnego stresu gorzej. Przez to dochodzi u nich do pogorszenia kontroli metabolicznej cukrzycy, częściej mają wyższe cukry. W takiej sytuacji zalecamy zwiększenie dawek dotychczas przyjmowanych leków lub wprowadzamy do terapii nowe. Na szczęście wybór mamy duży, także w grupie tych refundowanych.

A.M.: Kardiologów również ucieszyła nowa lista refundacyjna, na której są leki zmniejszające ryzyko sercowo-naczyniowe pacjentów chorujących na cukrzycę. Wiele osób z cukrzycą cierpi także na nadciśnienie. Nie ma więc czasu na eksperymentowanie z terapią. W ostatnim czasie pojawiły się informacje, że przyjmowanie niektórych leków stosowanych w leczeniu nadciśnienia może zwiększać ryzyko zakażenia koronawirusem. Nie ma na to dowodów wobec tego nie powinno się odstawiać żadnych leków na własną rękę.

A.Ś.: Mamy ostatnio mnóstwo telefonów od pacjentów, którzy pytają o to, które leki mogą być szkodliwe dla nich w czasie epidemii. Doradzamy za każdym razem to samo – by samodzielnie nie zmieniali ustawionego przez lekarza leczenia. Szczególnie, że z dnia na dzień doniesienia na temat pewnych leków, które nie korespondują z koronawirusem, zmieniają się. Przykładem mogą być leki o działaniu przeciwbólowym.

L.C.: Odstawianie leków nie jest wskazane. Podobnie jak zmiana ich dawkowania. Mowa oczywiście o inhibitorach konwertazy, bo o tych zrobiło się głośno w związku z koronawirusem, przez co budzą najwięcej obaw i emocji u pacjentów. A przez to pojawia się też pokusa u pacjentów, by przerwać leczenie danym preparatem. Nie jest to obecnie niczym uzasadnione.

A co z gromadzeniem leków. Czy w czasach pandemii warto to robić?

A.Ś.: Nie. Oczywiście rozsądnie jest mieć zapas, ale delikatny, tak by z dnia na dzień nie biec do lekarza i apteki. Inaczej wpędzimy się w błędne koło. Osoby, które będą dużo kupowały, będą przyczyniały się do występowania braku leków na rynku. Dlatego, by przeciwdziałać tej sytuacji, producenci insuliny zapewnili, że insulin nie zabraknie, więc nie należy kupować ich w nadmiernych ilościach.

LC: My lekarze przepisujemy leki z pewnym zapasem, czyli takim, który wystarczy na czas między wizytami. A te z reguły są co 3-4 miesiące. Oczywiście w tej sytuacji, która ma obecnie miejsce, czyli w okresie utrudnionego dostępu do specjalistów i dzięki e-receptom możemy wypisać leki na dłużej. Ale pod pewnymi warunkami.

Zapasów nie warto robić z kilku powodów. Po pierwsze, by nie stać dziś w kolejce w aptece. Po drugie istnieje ryzyko, że takie leki ulegną przeterminowaniu, gdy lekarz zmieni terapię. Nie należy się natomiast obawiać, że rząd zmieni ceny. Taka sytuacja nam nie grozi.

Podawanie leków na cukrzycę bywa inwazyjne. Czy ryzyko zakażenia się koronawirusem jest w związku z tym większe?

L.C.: Wirus nie wnika przez skórę, a rozprzestrzenia się drogą kropelkową. Nikt też nie podaje sobie insuliny, w sytuacji, gdy ktoś na niego kicha. Nie ma więc powodu do niepokoju. Szczególnie, że iniekcje insuliny są dziś wykonywane przy użyciu krótkich igieł do tego cienkich jak włos. Inwazyjność jest więc niezwykle mała. Oczywiście nie można wstrzykiwać sobie insuliny w miejsca zmienione zapalnie.

Występowanie jakich objawów przy cukrzycy powinno zaniepokoić. Kiedy należy skonsultować się z lekarzem?

A.M.: Każda zmiana sytuacji klinicznej jest podstawą do konsultacji z lekarzem. Zatem takim powodem może być problem z wyrównaniem ciśnienia, pojawienie się arytmii serca, gorsza tolerancja wysiłku. To jest czasem powód do zastosowania modyfikacji w przyjmowanych lekach. Ale czasem wystarczy też uspokajająca rozmowa ze specjalistą.

L.C.: Może być kilka przyczyn, z powodu których kontakt z lekarzem jest konieczny. Po pierwsze rosnąca glikemia, czyli chory czuje się słabiej, nieoczekiwanie zasypia, ma wzmożone pragnienie, oddaje więcej moczu. Można wówczas zwiększyć dawkę insuliny we własnym zakresie o 10–20 proc. Jeśli to nie pomoże trzeba skontaktować się z lekarzem. Po drugie takim powodem jest przechodzenie choroby wirusowej. Zalecamy jednak, by w razie jej wystąpienia nie biec od razu do szpitala, tylko wcześniej skonsultować się z lekarzem, zadzwonić do sanepidu, by upewnić się jakie działania powinniśmy podjąć. W COVID-19 niemal zawsze występuje gorączka, w trzech czwartych przypadków kaszel, a duszność w jednej trzeciej przypadków, chyba że chorobę przechodzi się ciężej, to wtedy w 60 proc. przypadków. Jedna trzecia osób zakażonych ma też biegunkę. Zatem najpierw warto pozostać w domu i leczyć się ogólnie dostępnymi preparatami na wirusa. Gdy jednak objawy nasilą się, należy udać się do szpitala. Ważne jest więc, by nie wpadać od razu w panikę. Większość osób łagodnie przechodzi COVID-19.

W związku z koronawirusem popularne stały się teleporady. Czy osoby starsze nie mają kłopotu, by z nich korzystać? A to często grupa chorych z cukrzycą.

A.Ś.: Osoby starsze mają przede wszystkim kłopot z dotarciem do informacji na temat teleporad. Są przekazywane głównie za pośrednictwem internetu, z którego seniorzy dużo rzadziej korzystają. Dlatego staramy się je rozpowszechniać także w wersji drukowanej. Polskie Stowarzyszenie Diabetyków uruchomiło infolinię, na której świadczone są teleporady. Ruszyła 1 kwietnia, a obsługiwana jest przez lekarzy i edukatorów diabetologicznych. Infolinia działa pod numerem (22 3073787, w dni powszednie od 8.00 rano do 20.00 wieczorem. Wystarczy się zarejestrować telefonicznie, by otrzymać teleporadę lub e-receptę na kontynuację leczenia.

Na ile w okresie pandemii jest potrzebne psychiczne wsparcie?

A.Ś.: W internecie sporo się dzieje w tym temacie. Przykładowo NFZ publikuje filmy o zdrowiu psychicznym w czasach epidemii. Niestety materiały internetowe nie docierają do większości osób starszych. Te z kolei słyszą z każdej strony, że są w grupie ryzyka, ze względu na wiek, cukrzycę i inne choroby współistniejące. Dlatego dzwonią do specjalistów oraz bliskich i szukają w ten sposób wsparcia. Ważne jest, by go im udzielać.

A.M.: Każda rozmowa jest wsparciem, nie tylko ta dotycząca tego jak wyrównać ciśnienie. Dotyczy to zwłaszcza osób starszych, często samotnych, które z powodu koronawirusa utraciły możliwość bezpośredniego kontaktu z bliskimi, sąsiadami, innymi osobami starszymi, z którymi widywały się na spacerze, czy w sklepie.

L.C.: Najpierw lęk pojawia się w momencie, gdy cukrzyca zostaje zdiagnozowania. Wiele osób zastanawia się, co się stanie, czy stracą nogę, wzrok. Mówimy, że z tą chorobą można normalnie żyć, przez wiele lat. Teraz osoby te zyskały nowe źródło lęku. Dlatego należy udzielić im wsparcia, w postaci dobrych porad, a nie straszenia.

Jak żyć z cukrzycą w dobie koronawirusa?

L.C.: Po pierwsze każda infekcja, a nie tylko koronawirus grozi pogorszeniem wyrównania cukrzycy. Dlatego tak ważne jest przestrzeganie zasad, a teraz tych dotyczących izolacji czy dezynfekcji. Nie należy natomiast wyolbrzymiać zagrożenia.

A.Ś.: Należy zachować złoty środek, czyli nie ignorować zaleceń, ale też nie panikować i nie zamartwiać się w nieskończoność co to będzie. Warto też pozyskiwać informacje z wiarygodnych źródeł. Nie można natomiast obecnej sytuacji traktować jako wymówki do gorszego dbania o siebie – zaniedbywania tak ważnego w cukrzycy zdrowego odżywiania i aktywności fizycznej.

A.M.: Kardiologiczny obszar powikłań przy cukrzycy jest dobrze znany. Można natomiast wykorzystać ten czas na zmianę swojego stylu życia w taki sposób, by stał się elementem prewencji, zapobiegania chorobom, może też spowodować lepsze wyrównanie już istniejących problemów. Może to czas na rzucanie palenia, zmianę diety czy rozpoczęcie ćwiczeń (na razie w domu, przed telewizorem lub komputerem– są programy dla osób w różnym wieku i z różnymi możliwościami).

KLK, PAO

Debata mogła się odbyć dzięki wsparciu firmy Novo Nordisk

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Print Friendly, PDF & Email
Skip to content