Epidemia nadwagi i otyłości nie omija osób chorujących na cukrzycę. Diabetolodzy przyznają, że o ile jeszcze 2-3 dekady temu diabetyk z cukrzycą typu 1 z zasady był osobą szczupłą, o tyle dzisiaj bywa z tym bardzo różnie. Na cukrzycę typu 1 zaczynają chorować dzieci i młodzież z już widoczną nadwagą, część chorych szczupłych w momencie diagnozy, zaczyna przybierać na wadze w trakcie leczenia cukrzycy. W konsekwencji pacjent z cukrzycą typu 1 zaczyna wyglądać jak ten z cukrzycą typu 2. Ale to nie tylko o wygląd tu chodzi.

Termin „cukrzyca typu podwójnego, cukrzyca 1,5” pojawił się w 1991 roku, kiedy opisano przypadki pacjentów, u których rozwinęła się cukrzyca o podłożu autoimmunologicznym (cukrzyca typu 1), ale którzy jednocześnie byli rodzinnie obciążeni cukrzycą typu 2. Diabetyków tych wyróżniało bardzo duże zapotrzebowanie na insulinę oraz duża skłonność do przybierania na wadze. Mimo, że chorowali na „jedynkę”; mieli podstawowe cechy pacjentów z „dwójką” – insulinooporność oraz nadmierną masę ciała.

Dzisiaj o cukrzycy typu podwójnego mówi się coraz częściej w kontekście pacjentów z cukrzycą typu 1, którzy w efekcie nieprzestrzegania diety dorobili się nadmiaru kilogramów, a co za tym idzie także insulinooporności.

Cukrzyca typu podwójnego rozwija się na bazie cukrzycy typu 1; kiedy do choroby z autoagresji dołącza czynnik typowy dla cukrzycy typu 2, czyli insulinooporność.

Insulinooporność – czy to problem?
Czy musimy się martwić insulinoopornością, skoro i tak już chorujemy na cukrzycę typu 1? Owszem, bo insulinooporność zmienia „obraz”naszej cukrzycy. Już nie jesteśmy „szczupli i zdrowi, jedynie z niedziałającą trzustką”, ale zaczynamy odczuwać szereg konsekwencji małej wrażliwości tkanek na działanie insuliny.

Insulinooporność:
• Przyspiesza rozwój miażdżycy
• Sprzyja nieprawidłowemu stężeniu triglicerydów
• Zwiększa ryzyko nadciśnienia tętniczego.

Miażdżyca, nadciśnienie i nieprawidłowe stężenie „złego” cholesterolu są głównymi czynnikami ryzyka chorób układu krążenia. Stąd pacjenci z cukrzycą typu podwójnego są znacznie bardziej narażeni na rozwój powikłań makronaczyniowych (dotyczących dużych naczyń krwionośnych), z zawałem i udarem na czele. Ponadto mała wrażliwość na insulinę sprawia, że organizm potrzebuje tego hormonu więcej – niezależnie czy trzustka wydziela go samodzielnie, czy też jest dostarczany z zewnątrz. Diabetycy z cukrzycą typu podwójnego muszą przyjmować duże ilości insuliny, a to też ma swoje negatywne konsekwencje. Wysoki poziom insuliny w organizmie wzmaga apetyt w ten sposób, że czujemy nieustanne „ssanie w żołądku”, nawet po obfitym posiłku ciągle mamy jeszcze ochotę na jedzenie, co bardzo utrudnia utrzymywanie diety. Ponadto hiperinsulinemia sama w sobie sprzyja przyrostowi masy ciała, ponieważ insulina jest hormnonem anabolicznym (budulcowym).

Przy insulinooporności działania insuliny zawsze jest w pewnym sensie zagadką, te same ilości leku mogą dawać różny efekt – raz mamy prawidłową glikemię, innym razem hipo-, albo hiperglikemią. Utrzymanie stabilnych cukrów staje się coraz większym wyzwaniem.

Diabetyk z insulinoopornością ma duże problemy z kontrolowaniem swojego apetytu oraz trudności z utrzymaniem prawidłowej masy ciała.

Nie tylko glikemia ma znaczenie!
Jeśli zapytamy diabetyków o ostatni wynik hemoglobiny glikowanej, większość bez problemu wyrecytuje go z pamięci. Natomiast z pytaniem o BMI (body mass index, wskaźnik masy ciała, mówiący o tym, czy nasz waga jest w normie, czy też mamy nadwagę lub otyłość) poradzą sobie nieliczni. Dzieje się tak dlatego, że jesteśmy edukowani, że najważniejsze są cukry, a diety w cukrzycy to już dzisiaj praktycznie nie ma. I takie podejście ma swoje konsekwencje – pacjenci dbają o glikemię, zupełnie nie przejmując się masą ciała.

Niekontrolowany przyrost kilogramów w grupie dzieci i młodzieży to też efekt terapii pompami insulinowymi. A raczej ich nieumiejętnego wykorzystywania. To, że mam pompę i z łatwością mogę podać bolus prosty na posiłek nie oznacza, że mam prawo jeść i podawać insulinę, kiedy tylko mam na to ochotę. A wielu pacjentów tak właśnie postrzega „liberalizację”diety cukrzycowej. Owszem, dzisiejsze metody leczenia cukrzycy nie wymagają od nas jedzenia o określonych godzinach dokładnie odważonych porcji węglowodanów, ale nie znaczy to, ze można wszystko. Niestety w tym temacie wielu pacjentów nie potrafi znaleźć złotego środka, czego efektem bywa nadwaga, otyłość i insulinooporność.

Cukrzyca typu podwójnego – jak z tym walczyć?
Skoro insulinooporność to efekt nadmiaru kilogramów, logicznym jest, że wystarczy schudnąć, by pozbyć się problemu. Niestety, odchudzanie przy cukrzycy powikłanej insulinoopornością jest bardzo trudne. Nie znaczy to, że niemożliwe, ale zwykle jest to proces powolny, wymagające ogromnego samozaparcia ze strony pacjenta, niekiedy też włączenia do terapii metforminy. Aby proces chudnięcia w ogóle się rozpoczął, należy podawać mniej insuliny, oczywiście przy zachowaniu prawidłowych poziomów cukru we krwi. W tym celu należy przestrzegać diety o ograniczonej podaży węglowodanów i jednocześnie bazującej na węglowodanach o niskim indeksie glikemicznym.

Niezbędna jest aktywność fizyczna, która podejmowana regularnie, nie tylko obniża poziom cukru we krwi (można brać mniej insuliny), ale też uwrażliwia tkanki na działanie tego hormonu. Niektórym pacjentom z cukrzycą typu 1 i insulinooponością lekarze przepisują metforminę, lek stosowany w cukrzycy typu 2, którego działanie polega na uwrażliwianiu tkanek na działanie insuliny.

Redakcja

Chronione przez
UTI.PL ShieldPRO