Resort infrastruktury pomoże w komercjalizacji metody leczenia cukrzycy

Szansa na skuteczniejszą kontrolę cukrzycy
24 września 2015
Protest diabetyków w Warszawie
24 września 2015

Resort infrastruktury pomoże w komercjalizacji metody leczenia cukrzycy

Minister infrastruktury i rozwoju deklaruje pomoc w komercjalizacji innowacyjnej metody leczenia dzieci chorych na cukrzycę typu 1 opracowanej przez naukowców w Gdańsku.

Chodzi o wprowadzenie do praktyki klinicznej leczenia cukrzycy typu 1 w dzieci limfocytami T regulatorowymi (Tregs). Prof. Małgorzata Myśliwiec, kierownik Katedry i Kliniki Pediatrii, Diabetologii i Endokrynologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego wyjaśniła, że po zastosowaniu tej terapii „po raz pierwszy na świecie udało się wydłużyć okres remisji cukrzycy”.

– Nawet po trzech latach część pacjentów nie otrzymuje insuliny, to jest prawdziwy fenomen – tłumaczyła.

Podała, że od 2010 r. terapię zastosowano u 30 pacjentów z całego kraju. Na zastosowanie u większej grupy chorych potrzeba rozbudowy bazy laboratoryjnej i klinicznej.

Podczas konferencji prasowej w środę (23 września) w Gdańsku minister infrastruktury i rozwoju, Maria Wasiak wyjaśniła, że ministerstwo „od dłuższego czasu jest angażowane w projekty wspierania innowacyjności, również w metodach leczenia”.

Dodała, że chodzi o szerokie udostępnienie określonej metody leczenia, wymyślonej w Polsce. Zaznaczyła, że „mamy metodę leczenia, która jeszcze nie przeszła fazy z leczenia eksperymentalnego do leczenia masowego i nie mamy wypracowanej formuły finansowania tej fazy”.

Minister zadeklarowała pomoc w szukaniu partnerów, którzy zechcieliby zaangażować się w ten projekt na zasadach komercyjnych.

– My teraz musimy znaleźć partnerów dla tego przedsięwzięcia i to jest też moja misja (…) żeby wypracować tę eksperymentalną ścieżkę przejścia do produkcji tej metody leczenia – tłumaczyła.

Przyznała, że „mamy już bardzo dobre kompetencje medyczne natomiast ciągle nadrabiamy kompetencje organizacyjno-biznesowe co do sposobu zagospodarowania takich pomysłów”. Zaznaczyła, że chodzi o udostępnienie metody leczenia jako produktu.

– Uważamy, że jest to coś strasznego, jeśli mówimy o leczeniu jak o produkcie. Mamy ciągle niedostatek umiejętności wykorzystania nauki – tłumaczyła.

Prof. Janusz Moryś, rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego nie ukrywał podczas konferencji, że liczy na pomoc ministerstwa infrastruktury, bo „przecieramy nowe szlaki w przeniesieniu wiedzy naukowej, którą udaje się zdobyć w laboratoriach na działalność praktyczną, z której skorzystają przede wszystkim chorzy”.

Pełnomocnik rektora GUM ds. Innowacji i Transferu Wiedzy, dr Krzysztof Chlebus podkreślił, że jest to „bardzo zaawansowany, obiecujący naukowo projekt, który daje ogromną nadzieję w zakresie terapii”.

Podkreślił, że aby metodę można było zastosować w większej skali to potrzeba, w pierwszym etapie ok. kilkunastu milionów złotych na rozbudowę bazy laboratoryjnej i klinicznej. Docelowo może to być nawet kilkadziesiąt milionów złotych m.in. na przeprowadzenie badań klinicznych.

Prof. Małgorzata Myśliwiec wyjaśniła, że jest „to gotowy produkt, który można byłoby zastosować u większej liczby pacjentów”. Poinformowała, że obecnie dzięki grantom metoda może być stosowana u jednego – dwóch pacjentów miesięcznie, a potrzebuje jej 30-50 chorych.

Wyjaśniła, że metoda polega na wyizolowaniu z 250 mililitrów krwi komórek regulatorowych, które stanowią mniej niż 1 proc. limfocytów krwi i mają ogromne znaczenie w utrzymaniu równowagi pomiędzy czynnikami prozapalnymi i antyzapalnymi.

Jak tłumaczyła, z tych 250 ml krwi można wyizolować ok. tysiąca komórek, czyli bardzo mało.

– Fenomen tej metody polega na tym, że komórki regulatorowe zostają namnożone z tysiąca do miliardów i po ok. dwóch tygodniach są podane pacjentowi, co pozwala praktycznie na autoprzeszczep – tłumaczyła. Poinformowała, że metoda została opracowana przez prof. Piotra Trzonkowskiego i dr hab. Natalię Marek-Trzonkowską z GUM.

Po zastosowaniu tej metody pacjenci potrzebują bardzo małych dawek insuliny bądź nie muszą w ogóle jej przyjmować. Argumentowała, że utrzymanie jak najdłuższej remisji pozwala m.in. na opóźnienie rozwoju powikłań ze strony nerek czy wzroku. Prof. Myśliwiec podała, że rocznie notuje się ok. tysiąca zachorowań dzieci na cukrzycę typu 1 i co najmniej u połowy z nich metoda mogłaby być zastosowana.

Źródło: PAP/Rynek Zdrowia  23 września 2015

« Strona główna