Pacjent z cukrzycą to kłopot dla systemu ochrony zdrowia

Opracowali opatrunek hydrożelowy do leczenia stopy cukrzycowej
17 lutego 2015
Pierwsza beziniekcyjna insulina dopuszczona do obrotu w USA
17 lutego 2015

Pacjent z cukrzycą to kłopot dla systemu ochrony zdrowia

Wraz z wejściem pakietu onkologicznego zniesiono w podstawowej opiece zdrowotnej trzykrotną stawkę kapitacyjną za leczenie chorych na cukrzycę. Ta sytuacja może spowodować zmniejszenie wykrywalności tej choroby.

Jak mówił podczas spotkania prasowego w Warszawie dr Michał Sutkowski, lekarz rodzinny, rzecznik Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce, od 2007 r. kiedy to wprowadzono potrójną stawkę kapitacyjną w POZ za leczenie chorych na cukrzycę, liczba wykrytych przypadków tej choroby systematycznie rosła.

Nie ma nagrody za dobrą pracę
– Nie udało się przekonać ministra zdrowia do pozostawienia tej stawki. Retoryka szefa resortu była taka, żeby wyrównać stawki. Poprzednia stawka za chorego z cukrzycą wynosiła ok. 300 zł, teraz mamy 140 zł. Zwykle te 300 zł było wykorzystywane przez lekarzy na tego właśnie pacjenta, chociażby ze względu na wykonywanie wielu badań diagnostycznych. Obecna sytuacja może powodować, że lekarze mogą mieć mniejszą motywację do aktywnego poszukiwania osób chorych na cukrzycę.

Teraz, zdaniem dr Sutkowskiego, motywacja lekarzy rodzinnych wynika jedynie z morale wobec pacjentów.

Jak dodaje dr Sutkowski, resort zdrowia obawiał się, że będzie coraz więcej pacjentów, za których trzeba będzie płacić trzykrotna stawkę kapitacyjną. – Rzeczywiście ten wzrost był, ale nie był dramatyczny, wynikał z epidemiologii, a nie z nieuczciwości lekarza rodzinnego. Resort uważał, że pozostawienie takich otwartych stawek będzie niebezpieczne dla finansów NFZ. Wykazywaliśmy, że ten wzrost to ok. 1 mln zł rocznie, co w skali kraju, jest wzrostem niewielkim.

Ponieważ zmiany w POZ zostały wprowadzone razem z wprowadzeniem pakietu onkologicznego prof. Waldemar Grzeszczak, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych, Nefrologii i Diabetologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego przypomniał, że u chorych na cukrzycę ryzyko zachorowania na nowotwory jest większe o ok. 20-30 proc. Natomiast stosowanie leków przeciwcukrzycowych, szczególnie insuliny, jeszcze bardzie zwiększa ryzyko zachorowania.

Zaniedbani diabetycy
Medycyna robi kolejne postępy w leczeniu cukrzycy, pojawiają się coraz to nowe leki i metody leczenia jednak polscy diabetycy mają do nich bardzo ograniczony dostęp.

– Brakuje poradni diabetologicznych, które zajmowałyby się np. retinopatią cukrzycową, brakuje poradni leczenia stopy cukrzycowej. Na listach leków refundowanych nie ma do dziś nowoczesnych, choć dostępnych już od 10 lat na rynku, leków inkretynowych. Będąc lekarzem ludzi biednych mogę powiedzieć, że niewielu z nich stać na takie leki. Refundujemy leki stosowane w terapii cukrzycy z lat 50.-60. ubiegłego wieku – pochodne metforminy i sulfonylomocznika. Najwyższy czas na to, żeby chociaż dla niektórych grup pacjentów zacząć refundować leki nowoczesne – mówił dr Michał Sutkowski.

Dodał, że starsze leki przyczyniają się do występowania u pacjentów hipoglikemii, która nie tylko powoduje czasami zagrożenie życia pacjenta, ale przyczynia się też do zwiększenia kosztów opieki zdrowotnej np. poprzez konieczność hospitalizacji takiego chorego z cukrzycą.

Prof. Waldemar Grzeszczak stwierdził, że bardzo trudno przekonać polityków do refundacji leków inkretynowych, ponieważ dobroczynne skutki ich działania widoczne są po latach, kiedy to chory dzięki nim nie rozwija powikłań, a nie w perspektywie czteroletniej, która ze względów politycznych jest najważniejsza dla rządzących.

– Gdyby teraz zacząć leczyć nowocześnie to odczuwalny spadek liczby np. zawałów i udarów, które są bardzo drogimi powikłaniami cukrzycy dla systemu, nie nastąpi od razu. Dlatego politycy zdają sobie sprawę, że na początku zapłaciliby tyle samo np. za leczenie udarów i zawałów plus za refundację nowoczesnych leków przeciwcukrzycowych. Liczą w krótkiej perspektywie czasowej i to im się nie opłaca. Nie zwracają uwagi na to, że np. leki inkretynowe nie powodują hipoglikemii i wzrostu wagi, czyli poprawiają w znacznym stopniu komfort życia chorego na cukrzycę a także zapobiegają powikłaniom – tłumaczy nam prof. Grzeszczak.

Zalecenia na papierze
W rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl, prof. Grzeszczak przyznał, że zalecenia Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego nie są realizowane. Nie mogą być, ponieważ zawarte zalecenia co do farmakoterapii są niemożliwe do zrealizowania ze względu na zbyt wysoki dla pacjentów koszt leków, które nadal nie są refundowane, choć są dostępne na rynku od 10 lat.

– Nie możemy ustalać innych zaleceń niż nowoczesne, zgodne z naszą wiedzą. Liczymy na to, że w końcu Ministerstwo Zdrowia zdecyduje o refundacji tych leków. Musimy pamiętać, że świat idzie do przodu, teraz już nie mówimy tylko o inkretynach, są już flozyny, supernowoczesne insuliny powodujące spadek masy ciała.

Miliony chorych
Przypomnijmy, że w Polsce na cukrzycę choruje ok. 3 mln osób, z czego milion nie wie o swojej chorobie.

Co do nowoczesnych leków inkretynowych, to jak mówił nam wcześniej w wywiadzie prof. Jacek Sieradzki z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, ich fenomen polega na tym, że są to leki „inteligentne”, które obniżają poziom cukru, ale tylko wtedy, kiedy jest on podwyższony. Nie niosą więc ze sobą ryzyka niedocukrzenia.

Najpowszechniej stosowane w Polsce sulfonylomoczniki obniżają poziom cukru niezależnie od tego, czy pacjent ma wysoki, czy niski poziom glikemii. Jeśli więc pacjent będzie stosował ten lek w sytuacji, kiedy jego poziom cukru we krwi jest niski lub prawidłowy, narazi się na hipoglikemię.

Pacjenci ratując się w takich przypadkach przed niebezpieczna hipoglikemią jedzą i oczywiście tyją. Natomiast leki inkretynowe chronią przed przybieraniem na wadze. DPP IV sprawia, że pacjenci nie tyją, natomiast GLP1 powoduje nawet redukcję masy ciała. Trzeba zaznaczyć że 90 proc. chorych na cukrzycę typu 2 ma nadwagę, jeśli są leczeni sulfonylomocznikami – tyją.

Źródło: Rynek Zdrowia   12 lutego 2015

« Strona główna