Naukowcy szukają sposobu na trwałe wyleczenie cukrzycy

Koalicja wczesnego wykrywania cukrzycy
18 lipca 2014
Raport: duże oszczędności na refundacji w diabetologii
4 sierpnia 2014

Naukowcy szukają sposobu na trwałe wyleczenie cukrzycy

W związku z coraz większą liczbą nowych leków stosowanych w terapii cukrzycy, schematy leczenia są coraz bardziej skomplikowane. Choć ich skuteczność rośnie, na końcu każdego z nich i tak pojawia się jednak insulinoterapia. Dlatego naukowcy szukają sposobu na trwałe wyleczenie cukrzycy.

– To myślenie dotyczy głównie cukrzycy typu 1, ponieważ cukrzyca typu 2 zostałaby zlikwidowana, gdybyśmy umieli leczyć otyłość i nadwagę – mówił prof. Edward Franek z Centralnego Szpitala Klinicznego MSW w Warszawie, Instytutu Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN podczas konferencji „Diabetologia 2014”.

Nadzieja w komórkach macierzystych
Jak tłumaczy profesor, wielu naukowców pracuje nad terapią komórkami macierzystymi. Polskie zespoły badawcze mają tu pewne sukcesy.
– Pierwsza możliwość leczenia cukrzycy typu 1 komórkami macierzystymi to przeszczepienie komórek macierzystych krwi obwodowej po immunoablacji szpiku. Nie jest to zastąpienie trzustki, czy generacja trzustki z komórek macierzystych lub generacja wysepek trzustkowych, czy komórek wydzielających insulinę. Jest to zresetowanie układu immunologicznego, czyli zatrzymanie postępu choroby – wyjaśnia prof. Franek.
Druga możliwość leczenia to, jak tłumaczy, generacja komórek produkujących insulinę. – Na komórki macierzyste oddziałuje się tak, żeby zmienić je w pseudo komórki beta, czyli komórki produkujące insulinę. Założenie jest następujące: jeśli poda się je do ustroju, najlepiej do trzustki, komórki znajdą tam sobie miejsce i będą produkować insulinę. Odmianą tej metody jest uzupełnienie transplantacji wysp trzustkowych o komórki macierzyste. Można też wspomniane komórki podać do narządów uszkodzonych przez cukrzycę.
Istnieją badania, które mówią, że np. przy nefropatii podanie komórek do nerki korzystnie wpływa na ten narząd. Jeśli komórki macierzyste poda się choremu w miejscu owrzodzenia, to nastąpi gojenie rany.
Jeszcze inna metoda to generacja całej trzustki z komórek macierzystych i następnie przeszczepienie tej trzustki choremu. Jest to jednak bardzo skomplikowana i kłopotliwa terapia.
Prof. Franek dodaje, że przeszczepienie komórek macierzystych to procedura podobna do przeszczepienia szpiku.
– Specjalnym aparatem izoluje się komórki macierzyste z krwi obwodowej. Jest to skomplikowana i nie do końca bezpieczna procedura. Najpierw podawany jest choremu lek, który uszkadza szpik kostny. To uszkodzenie szpiku powoduje mobilizację komórek macierzystych i przechodzenie ich ze szpiku do krwi obwodowej. Następnie można je separować. Jeśli zbierze się już odpowiednia ilość komórek macierzystych, wówczas szpik pacjenta uszkadzany jest jeszcze bardziej, aby „zabić” układ immunologiczny. Po tym, jak szpik zostaje w dużej mierze zniszczony, podawane są komórki macierzyste, które odbudowują go, ale nie ma on tej stygmatyzacji autoagresji.  Nowe limfocyty T lub P, które powstają, nie są skierowane przeciwko trzustce. W trzustce duża ilość komórek produkujących insulinę jest już zniszczona, ale ten proces się zatrzymuje.
Taką terapię przeprowadza kilka ośrodków na świecie, m.in. Klinika Hematologii i Onkologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, gdzie 24. chorym przeszczepiono w ten sposób komórki macierzyste.
– Wyniki napawają optymizmem. Po trzech latach 7 z 15 chorych nie przyjmuje insuliny. U tych, którzy ją dostają, glikemia na czczo utrzymuje się na lepszym poziomie, niż u pacjentów, którzy przeszczepienia nie przeszli. Wskaźnik wydzielania insuliny endogennej u osób po przeszczepieniu jest wyższy niż u osób leczonych tradycyjnie, jednak po trzech latach zaczyna się obniżać. Wniosek z tego, że takie przeszczepienie komórek macierzystych nie wystarczy „na zawsze”. Można przewidywać, że u niektórych chorych może wystarczyć na ok. 10 lat – ocenia profesor.
Według prof. Franka ważne jest, żeby do leczenia komórkami macierzystymi wybrać tych chorych, którzy rzeczywiście będą mogli najbardziej na tym skorzystać. Udowodniono w badaniach, że pacjenci lepiej reagują na podanie większej ilości komórek macierzystych.

Terapia nie dla wszystkich
Co ciekawe, na tę terapię lepiej reagują osoby starsze. Lepiej reagują też chorzy, którzy nie mieli kwasicy cukrzycowej oraz ci z krótszym czasem od rozpoznania cukrzycy.
Druga kwestia to dobieranie chorych w zależności od ryzyka powikłań. – Są pacjenci, którzy bardzo szybko z powodu cukrzycy mają powikłania takie jak np. stopa cukrzycowa, zawał, ale są też tacy, którzy bardzo długo mają się dobrze, choć nie do końca przestrzegają zaleceń lekarskich. Do przeszczepienia powinniśmy wybierać tych, u których wiadomo, że powikłania rozwiną się w niedalekiej przyszłości – dodaje specjalista.
Inna nowoczesna terapia, to podawanie komórek T regulatorowych. – Ich podawanie powoduje, że chory ma mniejszą autoagresję, czyli większą tolerancję autoimmunologiczną, dochodzi do mniejszych zniszczeń w trzustce.

Na jakiś czas
Taka procedurę, jak tłumaczy prof. Franek, można wykonać podobnie jak w przypadku komórek macierzystych – najpierw pobiera się od chorego komórki T regulatorowe, namnaża i podaje choremu. Profesor przyznaje, że to leczenie daje efekty, jednak tylko na jakiś czas. Wydzielanie własnej insuliny wzrasta bowiem najbardziej tuż po zabiegu, natomiast później spada. Zabieg musi być powtarzany.
Kolejny sposób leczenia to automatyzacja pobierania komórek macierzystych z tkanki tłuszczowej. Można je później podać choremu na owrzodzenia, niestety procedura jest droga, kosztuje ok. 10 tys. zł.
Można też przeszczepić całą trzustkę. Niestety takie przeszczepienie wiąże się z ryzykiem odrzucenia przeszczepu przez organizm.
– Długość przeżycia chorych po takim przeszczepieniu jest dość dobra, jednak po jakimś czasie w organizmie chorego rozpoczyna się proces odrzucania przeszczepu.
Profesor tłumaczy, że wraz z rozwojem leczenia immunosupresyjnego do odrzucenia przeszczepu dochodzi coraz później, jednak zaznacza, że nigdy nie uda się doprowadzić do sytuacji, kiedy organ nie będzie odrzucany w żadnym przypadku.
Jednak prawdziwym przełomem może być generacja trzustki. – Zrobiono to już u myszy i świni. Chcielibyśmy generować taki narząd u świni – będzie go można przeszczepić człowiekowi bez odrzucania organu. To jest przyszłość w leczeniu cukrzycy. Tworzone są chimery świń beztrzustkowych, wydaje się zatem, że możliwe jest również wygenerowanie świni, która nie będzie odrzucała komórek trzustki człowieka, a to pozwoli na pozyskanie organu, którego człowiek nie będzie odrzucał. Nie będzie wówczas potrzebne leczenie immunosupresyjne – mówi specjalista.

Sztuczna trzustka – niekoniecznie
Jeśli chodzi o sztuczną trzustkę, profesor przypomina, że długo nie było w tej sprawie przełomu, jednak w ostatnim czasie opublikowano kilka ciekawych prac naukowych, m.in. nt. bionicznej trzustki, która podaje nie tylko insulinę, ale i glukagon. U dorosłych osób, które z niej korzystały, poprawiły się wyniki glikemii, jednak problem dotyczy dorastającej młodzieży – u tej grupy nie ma większej różnicy po zastosowaniu sztucznej trzustki.
– Jest to postęp, ale o szeroko stosowanej terapii nie ma mowy – wyjaśnia profesor.
Jak tłumaczył portalowi rynekzdrowia.pl prof. Grzegorz Dzida z Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, lubelski konsultant wojewódzki w dziedzinie diabetologii, wszystko wskazuje na to, że od wynalezienia i zastosowania sztucznej trzustki jesteśmy jeszcze bardzo daleko. Jednocześnie nie jest on przekonany do tej idei leczenia cukrzycy.
– Przyszłość leczenia cukrzycy to jednak farmakoterapia, mimo jej wszystkich niedoskonałości. Obecnie wiele klas leków doustnych jest w pierwszej fazie testów. Leki te wykorzystują coraz to nowe mechanizmy odpowiedzialne za powstawanie cukrzycy. Nie wiadomo jeszcze, które z tych specyfików pozytywnie przejdą wszelkie testy.
Jeśli chodzi o insulinoterapię, to – zdaniem prof. Dzidy – przyszłością są nowe, doskonalsze jeszcze analogi insulin, czyli insuliny o zmodyfikowanej cząsteczce, które mogłyby być podawane raz na tydzień lub nawet raz na miesiąc.
Profesor dodaje, że przyszłością w leczeniu cukrzycy jest też na pewno telemedycyna. Monitorowanie stanu zdrowia pacjenta na odległość lub sterowanie przez lekarza w ten sam sposób pompą insulinową – takie projekty już powstają.

Anna Kaczmarek/Rynek Zdrowia 26-07-2014

« Strona główna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.