Eksperci: w Polsce możemy zmniejszyć ilość amputacji

Historia Irka
24 października 2014
Niebieskie Śniadanie u Złotoryjskich Diabetyków
29 października 2014

Eksperci: w Polsce możemy zmniejszyć ilość amputacji

Zespół stopy cukrzycowej to jedno z dotkliwych powikłań towarzyszących zwykle niewłaściwie leczonej cukrzycy. Z jego powodu, na świecie co 15 sekund dochodzi do amputacji kończyn.

– Wielu pacjentom możemy pomóc i uratować kończynę – mówiła podczas X Forum Rynku Zdrowia, w trakcie sesji „Diabetologia w Polsce – dziś i jutro” – Mirosława Młynarczuk pielęgniarka dyplomowana, specjalistka pielęgniarstwa diabetologicznego z Katedry i Kliniki Gastroenterologii i Chorób Przemiany Materii, Samodzielnego Publicznego Centralnego Szpitala Klinicznego w Warszawie.

Jak wyjaśniała, zespół stopy cukrzycowej to tragedia pacjenta i jego rodziny. To powikłanie cukrzycy jest też kosztowne nie tylko dla chorego i jego bliskich, ale również dla podatników.

Amputujemy coraz więcej

Jak podawała w trakcie sesji Młynarczuk w Polsce w 2009 roku łącznie dokonano 7703 amputacji. W 2012 roku było ich już 8111. Dla porównania amputacja kończyn tylko u pacjentów chorych na cukrzycę w 2009 roku wyniosła 3731, co stanowiło 48,43 proc. wszystkich amputacji, a w 2012 – 4598 czyli 56,68 proc.

– Widzimy wyraźnie, jak wzrasta wskaźnik liczby osób, u których doszło do amputacji z powodu zespołu stopy cukrzycowej. W Polsce wskaźnik ten w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców w 2009 roku wynosił 9,71 a w 2012 – już ok. 12 – wyjaśniała Młynarczuk.

Specjalistka zaznaczyła, że w Europie sytuacja kształtuje się znacznie lepiej niż w Polsce. – Wskaźnik dużych amputacji na 100 tys. mieszkańców we Włoszech w 1996 roku wynosił 3,5 a w 2007 roku 4. W Szwecji natomiast w 1993 r. był równy 3,6, w Norwegii w tym czasie 4,4 a w Hiszpanii ok 8. Niestety nie jestem w posiadaniu obecnych danych w odniesieniu do tych krajów ale już te liczby pokazują, jak daleko w tyle pozostaje Polska za tymi krajami – tłumaczyła Młynarczuk.

W jej ocenie potrzeba działań, które pozwolą na zmniejszenie ilości amputacji ponieważ przybywa chorych na cukrzycę, a u części z nich dojdzie do powikłań.

Brakuje poradni

Jak przyznała Mirosława Młynarczuk wielu amputacjom można zapobiec.

– Może nie wszystkie kończyny da się uratować, ale moje doświadczenie pokazuje, że w pewnym wypadkach można zdecydowanie powstrzymać proces chorobowy i zrezygnować z amputacji. Za taką decyzją idzie życie. Musimy bowiem pamiętać, że chory po amputacji żyje krócej, 2, 3 do 5 lat. Czasami do zgonu dochodzi w trakcie amputacji. Do tego trzeba pamiętać o ogromnych kosztach utrzymania diabetyka po amputacji – wyjaśniała Młynarczuk.

W jej ocenie amputacje to konsekwencja braku prewencji czyli diagnostyki wczesnej. – Profilaktyki prawie nie ma. Tymczasem my wiemy jak zrobić, by uratować kończynę, trzeba tylko dać chorym szansę – apelowała Młynarczuk tłumacząc, że na zmianę tych smutnych statystyk może wpłynąć edukacja.

– Bardzo często powodem amputacji jest niewiedza chorego. Pacjent po prostu nie wie, co może zrobić i gdzie ma się zgłosić, gdy zaczyna się problem. Z cukrzycą wiąże się neuropatia, która sprawia, że pacjent nie czuje zagrożenia, rana nie boli go. Z tego powodu chory zgłasza się po poradę dopiero wtedy, kiedy proces chorobowy jest bardzo zaawansowany – wyjaśniała Młynarczuk.

Specjalistka podkreślała, że ważne jest też dobre opracowanie rany. – Pamiętajmy, że nie zawsze stopę cukrzycową trzeba leczyć w szpitalu. Na oddział powinny trafiać tylko te osoby, u których występuje zakażenie zagrażające sepsą. Pozostali powinni trafiać do poradni specjalistycznych takich jak nasza. Aby jednak było to możliwe potrzeba jest więcej takich poradni. Mamy ich zdecydowanie za mało – tylko 5-6 na cały kraj. Tymczasem, aby spełniały swoją rolę powinny być w każdym dużym mieście. Oprócz takich poradni centralnych powinny być małe poradnie, w których musi się znaleźć zespół terapeutyczny złożony z diabetologa i pielęgniarki. Wszystko po to, żeby wyedukować pacjenta i dobrze opracować ranę – tłumaczyła.

Za edukację trzeba płacić

Z taką opinią zgodna była Alicja Szewczyk, przewodnicząca Polskiej Federacji Edukacji w Diabetologii. Podkreślała, że kiedy pacjent ma wiedzę i informację, to na pewno skorzysta z funkcjonującego systemu leczenia dużo bardziej, i będzie umiał swoją chorobę prowadzić tak, żeby nie było powikłań, takich jak np. stopa cukrzycowa czy hipoglikemia.

Jej zdaniem, w Polsce mamy z czego korzystać. Mamy narzędzia, które pozwalają nam tak postępować z pacjentem, aby ten był otoczony opieką i mógł otrzymać informację.

– Mamy wykształcony personel, zalecenie PTD i konsultanta krajowego w dziedzinie pielęgniarstwa, a także naszego stowarzyszenia, dotyczące edukacji i opieki nad pacjentem diabetologicznym. Brakuje nam tylko programów opłaconych przez NFZ. Są potrzebne po to, aby porada edukacyjna była powszechnie dostępna. Żeby tak się stało musi być poradą płatną, wpisaną do koszyka świadczeń gwarantowanych. Teraz oddziały diabetologiczne, kliniki nie zatrudniają edukatorów, bo nie mają na to środków – wyjaśnia Szewczyk.

Złe leczenie to powikłania

Prof. Jacek Sieradzki z Oddziału Klinicznego Chorób Metabolicznych Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie podkreślał, że aby nie doszło u pacjenta do powikłań, w tym zespołu stopy cukrzycowej, musi być od początku dobrze leczony. Nie jest to jednak możliwe skoro Polska wydaje najmniej w Europie na leczenie cukrzycy.

– Polskie Towarzystwo Diabetologiczne od 2005 r. wydaje zalecenia dotyczące postępowania z chorym na cukrzycę. Zalecenia te są co roku aktualizowane. I od tej strony nie mamy sobie nic do zarzucenia. Jest jednak druga strona medalu – realizacja tych zaleceń – wyjaśniał prof. Sieradzki.

Profesor tłumaczył, że lekarze nie mogą się do nich zastosować, ponieważ w Polsce nie refunduje się nowoczesnych leków stosowanych w terapii cukrzycy.

Jak dodał, takie postępowanie budzi duży niepokój społeczny, ponieważ z dobrodziejstw nowoczesnych leków korzystają, nie ci pacjenci, którzy bezwzględnie ich potrzebują ale ci, których na nie stać.

– Nasze społeczeństwo się starzeje, a wraz ze starzeniem rośnie liczba chorych na cukrzycę typu 2 – zaznaczał prof. Sieradzki.

W jego ocenie nowe, nierefundowane leki w dużej mierze potrzebne są właśnie dla tych starszych ludzi, których na takie leczenie nie stać. – Trzeba powiedzieć głośno, że leczymy w Polsce cukrzycę źle. Bo tylko w Polsce nie refunduje się nowoczesnych leków inkretynowych – podkreślił prof. Sieradzki.

Żródło: Rynek Zdrowia | 28-10-2014

« Strona główna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *